Statystyka

Odsłon : 142738
Starość nawet zaczyna mi się podobać! Drukuj

Starość nawet zaczyna mi się podobać. Po raz pierwszy ktoś powiedział o mnie, że jestem stary dwadzieścia lat temu. Począwszy od tamtego momentu, aż do dnia dzisiejszego – doświadczyłem olbrzymie bogactwo zdarzeń, o których, wiodąc wcześniej, w warunkach realnego socjalizmu stosunkowo monotonne życie w młodości i w wieku dojrzałym - nie mogłem nawet marzyć. Szczególnym urozmaiceniem naszej starości stały się podróże .Bez granic i umiaru.

 

 

Zwłaszcza na emeryturze, zwolnieni już z obowiązku pracy, zabieraliśmy z Baśką psa i wyruszaliśmy dalej w drogę. Z niefrasobliwością, cechującą raczej nastolatków, niż seniorów – włóczyliśmy się po bezdrożach adriatyckich, śródziemnomorskich i krymskich plaż , pokonując wąskie serpentyny wiodące na szczyty skalistych gór Chorwacji, Monte Negro ,Albanii,

Grecji .Wędrowaliśmy również przez Dzikie Pola, w poszukiwaniu korzeni na Ukrainie .


 

Świat się dla nas zmienił i skurczył do wielkości - ukwieconego i niezwykle przyjaznego starym ludziom Ciechocinka. Szczęście nam sprzyjało i myślę, że chyba wyczerpaliśmy już jego cały, przeznaczony dla nas zapas. To się już nie wróci, nie powtórzy. Towarzyszącej nam wtedy pomyślności nie będziemy więcej już wystawiać na próbę.

 

 

 

 

Jest też niewątpliwym paradoksem, iż wymarzona w młodości człowieka wolność przychodzi do niego tak późno. Tę bowiem, osobniczą autonomię osiąga się dopiero po odstawieniu go na życiową bocznicę – na zawodowy stan spoczynku. Ważne dla tej wolności jest , umiejętne rezygnowanie z wcześniejszych nawyków, utrwalonych stereotypów zachowań, konwenansów, a nawet ... z przynależnych, posiadanych przedtem, z racji zajmowanych pozycji społecznych - honorów .To bowiem istotnie poszerza obszar życiowej swobody.

 

Odtąd więc już nie muszę z wcześniejszymi upodobaniami się ukrywać, bo przecież : długie życie zdążyło je dawno zdekonspirować. Nie muszę już dłużej udawać altruizmu ,patriotyzmu ,hołdować nadętym autorytetom bo, od tego przecież nie zależy wysokość pobieranego przeze mnie z ZUS świadczenia. Nie muszę już się dobrze zapowiadać, określać, legitymować, wykazywać . Nosić zegarka ,zerkać do kalendarza .Mogę w końcu być sobą, tym którym naprawdę jestem - upierdliwym egocentrykiem.... i to jest największy przywilej starości .Takie są moje rozmyślania o stanie, który mi się zupełnie

nieoczekiwanie przydarzył..