Statystyka


Warning: Creating default object from empty value in /home/serwer5/ftp/wodynski/modules/mod_stats/helper.php on line 106
Odsłon : 146052
www.wodynski.info Moja Ukraina
MOJA UKRAINA Drukuj

Moja Ukraina, a piszę te słowa 2 grudnia roku, który – niezależnie od tego co się stanie w najbliższej przyszłości z naszymi sąsiadami – będzie wymieniany jako najważniejszy w ich historii ... Moja Ukraina jest dla mnie, w mojej prywatnej hierarchii usytuowana tuż za Watykanem, a przed Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Jest krajem, państwem nie tyle ważnym – co bliskim. Ta bliskość bierze się przede wszystkim z mojej identyfikacji z miejscem urodzenia. Jak słonie, które ponoć odbywają swoje ostatnie w ich istnieniu wędrówki do miejsc w których przyszły na świat, tak i ja z wiekiem – odczuwam magnetyzm okolic, w których żyli moi rodzice, ciotki, stryjowie, wujowie, dziadkowie. Lwów, Złoczów, Brody, Tarnopol, Stanisławów, maleńkie Ujście Zielone nad Dniestrem, słynący z cudownego obrazu Matki Boskiej Hetmańskiej Mariampol, Kołomyja, Stryj, Drohobycz, Żółkiew... Sentymentalne miejsca, sentymentalne przestrzenie, sentymentalne podróże. Moja Ukraina, a piszę te słowa 2 grudnia roku, który – niezależnie od tego co się stanie w najbliższej przyszłości z naszymi sąsiadami – będzie wymieniany jako najważniejszy w ich historii ... Moja Ukraina jest dla mnie, w mojej prywatnej hierarchii usytuowana tuż za Watykanem, a przed Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Jest krajem, państwem nie tyle ważnym – co bliskim. Ta bliskość bierze się przede wszystkim z mojej identyfikacji z miejscem urodzenia. Jak słonie, które ponoć odbywają swoje ostatnie w ich istnieniu wędrówki do miejsc w których przyszły na świat, tak i ja z wiekiem – odczuwam magnetyzm okolic, w których żyli moi rodzice, ciotki, stryjowie, wujowie, dziadkowie. Lwów, Złoczów, Brody, Tarnopol, Stanisławów, maleńkie Ujście Zielone nad Dniestrem, słynący z cudownego obrazu Matki Boskiej Hetmańskiej Mariampol, Kołomyja, Stryj, Drohobycz, Żółkiew... Sentymentalne miejsca, sentymentalne przestrzenie, sentymentalne podróże.

Od sześciu lat wyprawiam się co roku, a bywa że i więcej razy, na Wschód! Każda wyprawa dostarcza mi coraz to nowych doświadczeń, które układają się w barwną mozaikę przygód, kontaktów i wrażeń. Wszystkich pozytywnych! Nawet tropikalna burza o gwałtowności kataklizmu, którą przeżyliśmy na brzegu Dniestru pod namiotem, nie wyrządziła nam krzywdy. Nie słyszałem złego słowa, nie dotknął mnie żaden obraźliwy gest. Inna sprawa, że w założeniu przyjęliśmy taktykę postępowania pozytywnego. Począwszy od wyzbycia się zakotwiczonych w moich i moich przyjaciół genach uprzedzeń, a na pozostawianych w tamtejszych toaletach rolkach pachnącego papieru higienicznego kończąc. Odwiedzając Ukrainę szukaliśmy tego co nas łączy a nie dzieli! To nam pomagało zjednywać do siebie bardzo niekiedy zróżnicowane środowiska.

Dzisiaj myślę, że te pozytywne kontakty zaowocowały! Miały wpływ może nie aż tak duży, ale jednak – naszymi wyprawami w towarzystwie, co najważniejsze, coraz to nowych osób – przyczyniliśmy się do tego, że nasi wschodni sąsiedzi powiedzieli dosyć upokorzeniu, jakie zaserwowały im przy okazji wyborów prezydenta tamtejsze władze. Nie wyrazili zgody na jawny szwindel!

Mam pewność, że wśród protestującej w Kijowie młodzieży są również studenci z Wydziału Filologii Polskiej z Uniwersytetu w Iwano-Frankiwsku, którzy od kilku lat przyjeżdżają do głubczyckiego liceum na miesięczne praktyki nauczycielskie. To z nimi dyskutowaliśmy nad tym co należy w ich ojczyźnie zmienić.


Jest też możliwe, przynajmniej ja w to głęboko wierzę, że cudowny wizerunek Matki Boskiej Mariampolskiej, która przez pewien czas po drugiej wojnie światowej "mieszkała" w Głubczycach, a która to w postaci szlachetnej kopii obrazu za sprawą moich przyjaciół powróciła przed trzema laty na Ukrainę – uczynił cud (co by nie było, kolejny za Jego sprawą ) – tchnął w Ukraińców odwagę. Spowodował że przestali się bać, że stąpił za Jej również pośrednictwem – Duch na tamtą ziemię, na moją rodzinną ziemię w sąsiednim kraju!


Stanisław Wodyński