Menu witryny

Moje strony

Statystyka


Warning: Creating default object from empty value in /home/serwer5/ftp/wodynski/modules/mod_stats/helper.php on line 106
Odsłon : 152592
Drukuj

Boża Forteca

Są na Ukrainie miejsca szczególne, które wędrujących po dawnych Kresach Najjaśniejszej  Rzeczpospolitej ? przyciągają baśniową legendą, pełną dramatycznych momentów historią, wspaniałymi zabytkami architektury, magnetyczną siłą płynącą z zadziwiających zdarzeń dnia współczesnego.

To wszystko znaleźć można w Bołszowcach!  Małej, położonej z boku traktu wiodącego z Bursztynu do Halicza, a potem dalej do Stanisławowa  miejscowości. Tradycja  głosi, że wielce zasłużonemu w wojnach z Tatarami kasztelanowi halickiemu Marcinowi Kazanowskiemu, który wtedy jeszcze jako pułkownik, przeprawiał się, idąc na bój z pohańcami, promem przez Dniestr ? aportujący z wody pies ? przyniósł w pysku zawiniątko. Po rozpakowaniu okazało się zwojem przedstawiającym wizerunek Najświętszej Maryi Panny z Dzieciątkiem. Badający współcześnie obraz specjaliści ustalili, że pochodzi on z pracowni dawnych mistrzów niemieckich, że spoglądający w oczy patrzącemu nań, mały Jezus ? jest bardzo charakterystyczny dla jednego z najwybitniejszych malarzy Renesansu Łukasza Cranacha Starszego.

Boża Forteca Boża Forteca

Późniejszy hetman i wojewoda podolski Marcin Kazanowski, przed samą bitwą, która rozegrać się miała z Tatarami tuż nad brzegiem Dniestru ? pokazał obraz swojemu wojsku, wskazując ? iż jest to znak dany z nieba, żeby dać z siebie wszystko w walce z poganami. Pokrzepieni przesłaniem obrońcy Kresów ? odnieśli zwycięstwo nad przeważającymi liczebnie siłami wroga. W podzięce pułkownik w akcie fundacyjnym napisał: "Na wieczną rzeczy pamiątkę, ja Marcin Kazanowski kasztelan i starosta halicki, bogusławski ect., pan i dziedzic dóbr miasta Bołszowiec i przyległych wsi. Dla dobra mej duszy i mojej żony, szlachetnie urodzonej Heleny Staczyckiej  postanawiamy: aby 00. Karmelitom kościół pod tytułem Zwiastowania Matki Bożej i św. Marcina wymurować wraz z klasztorem."

I tak od 1624 roku ? wyłowiony z Dniestru wizerunek NMP z Dzieciątkiem znalazł swoje miejsce w Bołszowcach, gdzie przez następne stulecia był czczony, a nawet koronowany papieskimi insygniami, otoczony powszechnym kultem wyznawców dwóch obrządków: katolickiego i grekokatolickiego. Sanktuarium rozlokowało się na wzgórzu nad potokiem, wpadającym do Gniłej Lipy rzeki uchodzącej do Dniestru. Przez wieki budowane, rozbudowane w stylu rozwiniętego baroku, zachwycało wybujałą plastyką frontonu z charakterystycznymi wazonami na głównej elewacji.

Bołszowce

Późniejsze losy wizerunku dobrze oddają, pełne tragizmu doświadczenia mieszkańców tych ziem.  Poczynając od rebelii Chmielnickiego,która na Kresach wznieciła pożogę, kiedy musiał  schronić się we Lwowie, potem został świętokradczo pozbawiony papieskich koron, które jednak się odnalazły aż w Dubowcach.  Uchodził wraz z opiekującymi się nim karmelitami przez Pilzno, Wiedeń  żeby znowu do Bolszowców powrócić, następnie pod obstrzałem rosyjskiej artylerii, wraz z zakonnikami ukrywał się w podziemiach klasztoru, ewakuowany znowu do Lwowa, powrócił w chwale, niestety na bardzo krótko do Bołszowców w 1930 roku.

Potem to już była wojenna i powojenna wędrówka obrazu ? zakończona w trwałej przystani w Gdańsku w kościele św. Katarzyny. Za komuny ?  klasztor i kościół, zniszczony podczas działań wojennych ? popadał w dalszą rujnację, stanowiąc swoją smutną bryłą, niemy wyrzut sumienia  dla potomnych.

Klasztor Bołszowce

W 2002 roku metropolita lwowski ks. kardynał Marian Jaworski powierzył 00. Franciszkanom Konwentualnym, którzy dotąd prowadzili pracę misyjną w pobliskim Haliczu ? zadanie odremontowania obiektu. Przedsięwzięcia tyleż trudnego, co niesłychanie kosztownego! I tu ocieramy się, wręcz dotykamy w naszym życiu  zjawisko  niezwykłe, nieomal nadprzyrodzone. Z roku, na rok bowiem odwiedzając Bołszowiec odnotowujemy, z niekłamanym podziwem ? niesłychany postęp w pracach remontowych, rekonstrukcyjnych, konserwatorskich klasztoru i kościoła. Wielokrotnie spotykałem  pracujących na budowie fizycznie, młodych mężczyzn,  którzy później okazali się osobami konsekrowanymi, księdzem i braciszkiem Zgromadzenia. Największy jednak zapał, nie przyspieszył by tak bardzo postępu prac, jeśliby nie było pieniędzy na materiały budowlane, opłacenie majstrów i robotników rekrutujących się z olbrzymiej rzeszy pozostających bez pracy w swojej ojczyźnie Ukraińców. Doprowadzenie do stanu używalności kościoła było możliwe dzięki funduszom przeznaczonych przez Ministerstwo Kultury Rzeczpospolitej Polskiej na ratowanie dziedzictwa narodowego. Środki pochodzące z programów finansowanych przez Senat R.P. z godną podziwu skutecznością ojcowie franciszkanie pozyskują, dzięki niesłychanemu zaangażowaniu się  w tę sprawę pani profesor Wiesławy Holik. Mieszkająca w Gliwicach emerytowana historyczka, od  lat spędza na Ukrainie wiele tygodni w ciągu roku. Poza sprawami pisania programów, rozliczania projektów pani Wiesława działa, przychodząc z pomocą Polakom zamieszkałym poza granicami ojczystego kraju. Tak było podczas powodzi, która kilka lat temu nawiedziła okolice Zakarpacia, czy podczas zeszłorocznej epidemii grypy. Jest ona  również organizatorką ?sentymentalnych? wypraw, które wykorzystując bazę noclegową hotelowej części mieszczącego się w kompleksie klasztoru Młodzieżowego Międzynarodowego Centrum Pokoju i  Pojednania ? pozwalają poznawać Kresy.

Spotkanie w klasztorze Bołszowce - Boża Forteca

Podczas ostatniego, naszego pobytu w marcu na Ukrainie ? zapukaliśmy, już dobrze po zmierzchu do furty klasztornej. Mimo, że nie byliśmy zapowiedziani ? Ojciec Grzegorz przyjął na z otwartymi ramionami. Znużeni, całodziennym podróżowaniem od Lwowa, przez Złoczów, Brzeżany. Monasterzyska, Uście Zielone, Mariampol, Halicz ? zasiedliśmy do kolacji, która jakby na nas czekała. Strawą naszą nie  było tylko jadło, przygotowane w większości z produktów pochodzących z hodowli, czy też ogrodu uprawianego przez zakonników ? ile rozmowa, ciągnąca się do późnej nocy rozmowa. Ojciec Grzegorz okazał się bowiem wielkim erudytą, wybitnym znawcą, a zarazem animatorem procesów pojednania pomiędzy Polakami a Ukraińcami. Słuchaliśmy go zafascynowani. Byliśmy bowiem w miejscu tak szczególnym, dla historii tak ważnym, jednocześnie okraszonym urodą klasztornych wnętrz, emanujących dostojeństwem i spokojem. Do Polski stąd jest daleko, ale cały czas była ona obecna w naszych rozmowach. Co ciekawe ? ojciec Grzegorz, bardzo pozytywnie ocenia zmianę stosunku administracji obecnego prezydenta Ukrainy w przeciwieństwie do trudności czynionych przez administrację jego poprzednika. Stojący na straży sanktuarium kapłan, jest zarazem dyrektorem centrum ? miejsca w którym spotykają się młodzi ludzie, aby wyzbyć się wzajemnych uprzedzeń, poznać lepiej historie sąsiadujących ze sobą narodów, odnaleźć wspólne, łączące a nie dzielące postacie bohaterów. Gdzie odbywają się ważne konferencje poświęcone procesowi pojednania. Jest to zarazem ważny ośrodek maryjnego kultu, aktualny cel licznych pielgrzymek, nawiedzany przez tysiące w roku pątników i dziesiątki dostojników kościoła. Prawdziwa forteca boża, skąd płyną wskazania ?abyście się wzajemnie miłowali?. Jest też, klasztor ufundowany przez pobożnego pułkownika ? placówką dyplomatyczną R.P.  Tutaj bowiem, dwa razy w miesiącu ?  przybyły ze Lwowa konsul odbiera wnioski składane w celu uzyskania Karty Polaka.